Strona główna / Dobre wieści / Dzieci / Skąd się biorą dzieci ? Czyli jak mądrze rozmawiać z dzieckiem
Skąd się biorą dzieci ? Czyli jak mądrze rozmawiać z dzieckiem
Kategoria: Dzieci
Data zamieszczenia: 2011-12-02
Źródło: własne
"Mamo, skąd się biorą dzieci"? pyta pewnego dnia pociecha. I co tu odpowiedzieć? Opowiedzieć starą bajeczkę o znajdowaniu dziatek w kapuście? Czy może tradycyjnie zaangażować w ludzkie sprawy poczciwego bociana? Albo też idąc za dowcipną radą Juliana Tuwima żartobliwie odpowiedzieć, że dzieci biorą się z nadmanganianu potasu i liczyć na to, że pacholę nigdy nie zapamięta, a tym bardziej nie powtórzy tej skomplikowanej nazwy?
A może po prostu powiedzieć prawdę? Wydaje się, ze naprawdę dobrym rozwiązaniem jest w tym wypadku szczerość, ale, nazwijmy to, nieco "reglamentowana".
Sytuacja jest dla dorosłego nieco krępująca, dotyczy, bowiem intymnej sfery życia, o której trudno jest rozmawiać bez zakłopotania z kilkuletnim brzdącem. Jednak należy pamiętać, że dla malucha pytanie o pochodzenie dzieci jest tak naturalne, jak dociekanie skąd się biorą płatki śniegu albo krople deszczu. On nie ma z tym żadnych określonych skojarzeń i rodzica cię z czystej ciekawości - nie wie, a chciałby się dowiedzieć i tyle. I należy na takie pytanie udzielić dobrej odpowiedzi. Tym bardziej, że do niedawna w wielu domach podobna problematyka stanowiła temat tabu, o którym rodzice ze swoimi latoroślami nie dyskutowali. Co oczywiście nie oznacza, że dzieci w ogóle na "te" tematy nie rozmawiały. I owszem, aż im uszy od tego czerwieniały. Tyle, że całą "wiedzę" czerpały od kolegów i koleżanek na podwórku, a lepszym sposobem edukacji w tak delikatnej kwestii wydaje się rozmowa z rodzicem. Jeśli więc ten ostatni nie chce, aby jego kilkuletnia pociechę "uświadomił" niewiele od niej starszy "znawca" tematu i podwórkowy mentor musi wziąć sprawę w swoje ręce.
Szczerość najlepsza
W tak delikatnej kwestii nie warto zbywać dziecka odpowiedzią na "łapu capu" albo "sprytnie" wymawiać się innymi obowiązkami, w nadziei, że przechytrzy się dziecko, które wkrótce zapomni o swoim pytaniu (ach ten odwieczny niezdarny rodzicielski machiavellizm). Dobrze jest postawić raczej na szczerość. Jeśli rodzic czuje się skonsternowany i w pierwszej chwili nie wie, co odpowiedzieć, nie powinien tego przed dzieckiem ukrywać. Najlepiej powiedzieć, że mama lub tata musi się chwilę zastanowić jak mu najlepiej odpowiedzieć. Dobrze jest wyznaczyć czas, na przykład godzinę, po upływie której udzieli się dziecku odpowiedzi (można odmierzyć czas w inny, bardziej dla maluch zrozumiały sposób, niż za pomocą zegara, powiedzmy wyznaczając porę po kolacji). Najlepiej jest poszukać odpowiedzi prostej, ale zgodnej z prawdą. Lepiej unikać bajeczek o bocianie, czy kapuście. Należy jednak pamiętać, że im dziecko jest młodsze, tym prostszej odpowiedzi oczekuje.
Dzieci to owoc miłości
Najlepszą i najbardziej naturalną, a jednocześnie prawdziwą, odpowiedzią na owo delikatne pytanie będzie zapewne stwierdzenie, że dzieci biorą się "z miłości", która połączyła mamę i tatę. Bowiem, nawet małe dziecko już rozumie, chociażby intuicyjnie, pojęcie miłości i to, że skoro ludzie się kochają to chcą być blisko siebie. I że rodzajów tego uczucia jest wiele, bo inaczej przecież kocha się rodziców a inaczej na przykład ulubionego kotka lub pieska. Jeśli jeszcze doda się, że przed urodzeniem dziecko mieszka w brzuszku mamy, to na ogół taka odpowiedź całkowicie zaspokaja ciekawość malucha, który przeważnie wcale jeszcze nie chce wiedzieć wszystkiego naraz i poznać wszystkich szczegółów. Wręcz przeciwnie - nadmierna liczba detali może go znudzić. A dalszą wiedzę na ten temat będzie gromadził stopniowo z upływem lat zadając rodzicom kolejne, może bardziej szczegółowe pytania. I należy przy tym pamiętać, że zdaniem naukowców, gdy wprowadzenie dziecka w błąd w tak ważnych kwestiach ryzykuje się to, że stracą do rodziców zaufanie. Ale mądrze i dobrze przeprowadzona rozmowa na ten temat przyniesie wiarę malucha w to, że rodzic jest jego prawdziwym przyjacielem, który zawsze mówi mu prawdę.
A może po prostu powiedzieć prawdę? Wydaje się, ze naprawdę dobrym rozwiązaniem jest w tym wypadku szczerość, ale, nazwijmy to, nieco "reglamentowana".
Sytuacja jest dla dorosłego nieco krępująca, dotyczy, bowiem intymnej sfery życia, o której trudno jest rozmawiać bez zakłopotania z kilkuletnim brzdącem. Jednak należy pamiętać, że dla malucha pytanie o pochodzenie dzieci jest tak naturalne, jak dociekanie skąd się biorą płatki śniegu albo krople deszczu. On nie ma z tym żadnych określonych skojarzeń i rodzica cię z czystej ciekawości - nie wie, a chciałby się dowiedzieć i tyle. I należy na takie pytanie udzielić dobrej odpowiedzi. Tym bardziej, że do niedawna w wielu domach podobna problematyka stanowiła temat tabu, o którym rodzice ze swoimi latoroślami nie dyskutowali. Co oczywiście nie oznacza, że dzieci w ogóle na "te" tematy nie rozmawiały. I owszem, aż im uszy od tego czerwieniały. Tyle, że całą "wiedzę" czerpały od kolegów i koleżanek na podwórku, a lepszym sposobem edukacji w tak delikatnej kwestii wydaje się rozmowa z rodzicem. Jeśli więc ten ostatni nie chce, aby jego kilkuletnia pociechę "uświadomił" niewiele od niej starszy "znawca" tematu i podwórkowy mentor musi wziąć sprawę w swoje ręce.
Szczerość najlepsza
W tak delikatnej kwestii nie warto zbywać dziecka odpowiedzią na "łapu capu" albo "sprytnie" wymawiać się innymi obowiązkami, w nadziei, że przechytrzy się dziecko, które wkrótce zapomni o swoim pytaniu (ach ten odwieczny niezdarny rodzicielski machiavellizm). Dobrze jest postawić raczej na szczerość. Jeśli rodzic czuje się skonsternowany i w pierwszej chwili nie wie, co odpowiedzieć, nie powinien tego przed dzieckiem ukrywać. Najlepiej powiedzieć, że mama lub tata musi się chwilę zastanowić jak mu najlepiej odpowiedzieć. Dobrze jest wyznaczyć czas, na przykład godzinę, po upływie której udzieli się dziecku odpowiedzi (można odmierzyć czas w inny, bardziej dla maluch zrozumiały sposób, niż za pomocą zegara, powiedzmy wyznaczając porę po kolacji). Najlepiej jest poszukać odpowiedzi prostej, ale zgodnej z prawdą. Lepiej unikać bajeczek o bocianie, czy kapuście. Należy jednak pamiętać, że im dziecko jest młodsze, tym prostszej odpowiedzi oczekuje.
Dzieci to owoc miłości
Najlepszą i najbardziej naturalną, a jednocześnie prawdziwą, odpowiedzią na owo delikatne pytanie będzie zapewne stwierdzenie, że dzieci biorą się "z miłości", która połączyła mamę i tatę. Bowiem, nawet małe dziecko już rozumie, chociażby intuicyjnie, pojęcie miłości i to, że skoro ludzie się kochają to chcą być blisko siebie. I że rodzajów tego uczucia jest wiele, bo inaczej przecież kocha się rodziców a inaczej na przykład ulubionego kotka lub pieska. Jeśli jeszcze doda się, że przed urodzeniem dziecko mieszka w brzuszku mamy, to na ogół taka odpowiedź całkowicie zaspokaja ciekawość malucha, który przeważnie wcale jeszcze nie chce wiedzieć wszystkiego naraz i poznać wszystkich szczegółów. Wręcz przeciwnie - nadmierna liczba detali może go znudzić. A dalszą wiedzę na ten temat będzie gromadził stopniowo z upływem lat zadając rodzicom kolejne, może bardziej szczegółowe pytania. I należy przy tym pamiętać, że zdaniem naukowców, gdy wprowadzenie dziecka w błąd w tak ważnych kwestiach ryzykuje się to, że stracą do rodziców zaufanie. Ale mądrze i dobrze przeprowadzona rozmowa na ten temat przyniesie wiarę malucha w to, że rodzic jest jego prawdziwym przyjacielem, który zawsze mówi mu prawdę.
Dodaj opinięZapamiętaj artykułPoleć mamie




